to znów ja 2010-09-08

Naprawdę tak czułam kiedy to pisałam. Teraz sytuacja i moje myślenie trochę się zmieniły, poprawiły. Tamto zeszło na dalszy plan.


Zaczęła się szkoła, to dopiero kilka dni, a ja nie mam siły na nic. Pieniędzy nie mam, jak nigdy nie miałam nawet na podstawowe rzeczy. Zapomogi mi nie przysługują, bo mam o niecałe 4-5zł za duży dochód. Gdzie jest sprawiedliwość w tym kraju? NIE MA JEJ. Zasmakowałam już zagranicznego życia, tam jest super, z dala od rodziny, są perspektywy na pracę, na zarobek na godne życie. Nie zostanę w Polsce ani jednego dnia dłużej niż to będzie konieczne. Uczę się po to, by stąd uciec, tu jest tylko bieda i zło. i pełno bezużytecznej policji.


Legalizacji marihuany wprowadzić nie chcą, narzekają na narkomanię, a dopalacze istnieją na rynku, a też są zwykłymi dragami jak wszystkie, które nabywasz u dilla. Tylko w dopalaczach przepłacasz. MWK. który odbył się w maju popieram w 100% niestety nie dostąpiłam zaszczytu być na nim, nie stać mnie na przejazd połowy Polski :/ każdy z nas powinien przemyśleć dobrze sprawę legalizacji w Polsce choćby samej marihuany, inne środki według mnie to narkotyki i słusznie ich zabraniają. marihuana jednak ma znaczenie w medycynie, ma właściwości przeciwbólowe, otwiera i rozjaśnia umysł, pozwala szerzej spojrzeć na świat, bardziej fantazyjnie i z pewnym dystansem. Marihuana nigdy nikogo nie zabiła, jej uzależnienie jest wyłącznie w psychice człowieka. Ja palę ponad 5 lat i nie jestem uzależniona, rozwinęłam dzięki niej zdolności, o których nie miałam nawet pojęcia. Bardzo mnie odpręża, po ciężkim dniu działa jak lek usypiający, a rano wstaję czując się świetnie i bardzo wypoczęta. Zmniejszyła by się w Polsce przestępczość i klient miałby gwarancję, że płaci za to, co chce kupić. W obecnej chwili ganja jest tak nafaszerowana chemią, że aż żal patrzeć jak ludzie się tym trują. Jeden z moich kolegów ma poważne kłopoty przez to, ze kiedyś palił takie coś podsypywane chemikaliami mającymi usuwać szkodniki. Można zrobić coś co wygląda, pachnie i działa jak moje ulubione baku baku i skąd mam pewność, ze właśnie tego nie kupuję? Jest jeszcze aspekt gospodaczy tej sprawy, Jak wszyscy wiemy Polska jest zadłużona u innych krajów po wsze czasy. Tą dziurę budżetową pomogłyby naprawić coffieshopy, z których (jak możemy się przekonać na przykładzie dopalaczy) korzystałoby bardzo wielu ludzi, stałych klientów, czyli byłby to stały dochód dla państwa, dać na to dość duży podatek, lecz taki by nadal opłacało się to ludziom kupować. Wtedy można by zaostrzyć prawo dotyczące sprzedaży własnej i np. zezwolić na posiadanie jednego - trzech drzewek na własny użytek w domu. Polska jest zbyt zacofanym krajem, by wprowadzić takie zmiany, ale jeśli tego nie zrobi to po wejściu euro w naszym kraju (i wiążącym się z tym wzrostem cen na wszystko) nie damy sobie rady by przeżyć. Już teraz jest przecież ciężko.


Już w lepszym nastroju, dziś przemyśleniowa ZNISZCZONA


późniejsze przemyślenie 2010-09-02

I ta obawa, że już go nie zdążę, przytulić, a ona go tak nienawidzi jak mnie, tylko na nim się nie wyżywa jak na mnie. Nienawidzi go za to, że ja go kocham. jest jedynym promykiem tego beznadziejnego życia od początku skazanego na straty i na niepowodzenie. Najpierw ojciec. ledwo go pamiętam, ale jeszcze poznałabym. A potem ona. On był dzieciństwem, ona "dorosłością". Bo dorosła jeszcze nie byłam. Ci, którzy mnie spłodzili i powinni o mnie dbać oboje zawiedli, oboje stali się główną przyczyną mojego słabego stanu psychicznego, niskiej samooceny i wszelkich życiowych przykrości. Nie nauczyli mnie żyć, nie przekazali mi nic wartościowego. Więc nie umiem żyć, moim przeznaczeniem jest śmierć. Szczęśliwa też nigdy nie byłam, ale będę. Wtedy kiedy umrę. Nic mnie nie cieszy, bo życie jest do dupy. Pełna optymizmu BYŁAM. Ona potrafi skutecznie odbierać. Wszystko.


A mój promyczek? Na początku potrafił dać mi szczęście, ale szybko rutyna odebrała radość wszystkiego. Moja miłość i jego przyzwyczajenie kłócą się ze sobą. to mój kolejny gwóźdź do trumny. Chcę, żeby była zielona, bo od zawsze lubię ten kolor.


o przeszłości 2010-09-02

Ona zabija we mnie każde słowo, każdą chęć życia, każdy uśmiech i każdą pozytywną myśl. Od zawsze i na zawsze mnie gnębi i nienawidzi. Zawsze cieszyła ją moja porażka. popychała mnie do coraz gorszych rzeczy, niszczyła psychicznie, a potem wyzywała, że ćpam i piję. Robię to by co dzień nie myśleć ile zadała mi krzywd. Co innego zostało mi przy niej? NIC. Ja nie chcę tu być. Znienawidziłam siebie przez nią, bo muszę być dla niej tym kim nie jestem naprawdę. Nigdzie nie można być sobą, jedynie wewnątrz własnej duszy. I nigdy dobrego słowa. jedynie od czasu do czasu to puste "kocham", które nie miało znaczenia, a jedynie miało mi dawać złudzenie matczynej miłości. Zniszczyła mi życie. Nienawidzę jej. Zniszczyła mi psychikę. Nienawidzę jej. Niszczy wszystko. Tak bardzo jej nienawidzę. Zawsze wmawiałam sobie, że to miłość tak pali mi wnętrzności, a to ta nienawiść tak bolała w środku, bo nie mogę zrozumieć jak można nienawidzić własnej matki. Niby dała mi wszystko, tylko że odebrała znacznie więcej. Nawet nie chciała mnie urodzić. Powiedziała mi to ostatnio. Wiem, że tylko czeka aż się zabiję, a jestem już tego blliska. Tylko o krok. Bo nie mogę z tym dłużej żyć. Z tym bólem, z tą fałszywą świnią, z tą złodziejką. Moje zachowania były tylko odzwierciedleniami jej zachowań. chcę, żeby mnie już nie było. Bo ja to sam ból. Nie ma w moim życiu radości ani beztroski. Nie ma NIC. Jest tylko wielka pustka, łzy i smutek. I złość za to, że to właśnie ona mnie urodziła i zabiła.


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]